Prolog
Już tak mało zostało czasu do koncertu mojego idola.
Tak bardzo się cieszę że go w końcu zobaczę. „nie zobaczysz”. Usłyszałam w
głowie głos Michaela. Obróciłam się. Nikogo nie było. Nagle do mojego pokoju
wpadła mama. Jak zawsze roztrzepana. Od kiedy pamiętam taka była zawsze
odkładała wszystko na ostatnią chwilę i zapominała o niektórych rzeczach.
-Marysia … musisz coś zobaczyć- była zdenerwowana co
wyrażało szybkie mówienie i jej wyraz twarzy.
-Spokojnie– zaczęłam się śmiać lecz ona nadal
wydawała się zmartwiona. Szarpnęła mnie za rękę prowadząc do salonu. Pokój
był bardzo przytulny. Sofa z dwoma fotelami w jasnym beżu umieszczone były w
rogu pomieszczenia razem ze stolikiem do kawy w kolorze mahoniu. Na przeciwległej
ścianie stał regał w tych samych barwach co stolik. W luce przeznaczonej na
książki wstawiony był telewizor. Moją uwagę przyciągnęła karetka pogotowia
pokazana na jego ekranie. Nagle pojawiła się kobieta z burzą loków na głowie
wyglądała na przygnębioną.
-Król Popu odszedł – to były jedyne słowa jakie
wyłapałam z jej całej paplaniny. Byłam w szoku, nie mogłam nic powiedzieć ani
się ruszyć. Stałam tak chwilę czując pustkę w moim sercu lecz słyszałam Mj’a mówiącego „nic się nie stało,
to da się naprawić”. Niby jak? Łzy mimowolnie spłynęły po moich policzkach.
Straciłam grunt pod nogami, upadłam na miękki brązowy dywan i zaczęłam
szlochać. Skuliłam się w kłębek, odcięłam się od zewnętrznego świata.
Wychowywałam się na jego piosenkach. Był osobą najbliższą mojemu sercu zaraz
po moich rodzicach. Czemu tak dobre osoby odchodzą tak szybko? Zebrałam się w
sobie. Podniosłam się z podłogi ocierając łzy. Pobiegłam do łazienki szybko
się w niej zamykając. Wyjęłam z szafki żyletkę. „Nie rób tego”. Wypadła mi z
ręki.
-Nie dość że cię straciłam to jeszcze słyszę jakiś
głosy.- Wyszeptałam ostatkami sił.
„Wszystko będzie okej. Uspokój się. To da się
naprawić”
-Tego się nie da odwrócić. Boże. Ja gadam do siebie. Chyba najwyższy czas ze
sobą skończyć.– mówiłam patrząc na ostre narzędzie.
„Nic nie będziesz kończyć! A zwłaszcza swojego życia. Jesteś piękną, mądrą, utalentowaną młodą dziewczyną. Możesz to cofnąć.
Tylko naucz się zapanować nad swoją mocą”
-O czym ty
pieprzysz? Jaką mocą? Mam moc cofania czasu?– Tak … jestem szurnięta
! Gadam do powietrza.
„Yhmmm…Możemy mnie jeszcze „ożywić” ale na razie mi
się nie śpieszy. Wyciągnij rękę do przodu i pomyśl o momencie w którym
zawołała cię twoja mama.”–Rozkazał. Powoli podniosłam dłoń i wykonałam jego
nakaz. Nagle zabolała mnie głowa. Moją czaszkę przeszywał tak mocny ból że myślałam
że zaraz wybuchnie. Nagle stałam się duchem. Ulżyło mi. Czas się zatrzymał.
Otworzyłam drzwi. Moim celem była moja sypialnia. „Niech czas już płynie”
–pomyślałam. Cały obraz się na sekundę rozmazał a ból w moich skroniach
powrócił.
„Jesteś silna. Jak na pierwszy raz myślę że było
spoko.”
-Tylko spoko ?!?- Uraził mnie tym bo to mnie bardzo
dużo kosztowało.
„No tak … żeby mnie ożywić będziesz musiała cofnąć
się jakieś 20 lat wstecz. Na razie się tym nie martw. Uśmiechnij się bo
zmierza tu twoja matka.”– Na samą myśl jaki ból przejdę mina mi zrzedła. No ale nic, muszę upozorować to że
wszystko jest ok.
-
Marysia … musisz coś zobaczyć - Déjà vu!
-Mamo … ja już wiem że on odszedł … Gdy wchodzisz do ogrodu pełnego róż
którą wybierzesz?
-Tą najpiękniejszą. – odpowiedziała bez wahania.
-Dokładnie tak samo postępuje Bóg- uśmiechnęłam się przez łzy.
-Och kochanie … tak mi przykro.– wtuliłam się w jej szyję wdychając woń
jej perfum.- Jak się czujesz?
-Fatalnie-nawet nie starałam się powstrzymać słonego płynu wydzielanego
przez moje oczy.
-W jakim sensie?
-W każdym sensie. A teraz przepraszam bo mi niedobrze.- wyszłam z pokoju
kierując się do łazienki. Nachyliłam się nad muszlą klozetową i zwymiotowałam
krwią .
„Skutek uboczny… Ehhh… Wyliżesz się, zobaczysz wszystko będzie dobrze. Ładnie
mówiłaś”-Naprawdę miło było słyszeć jego delikatny głos.
-Dzięki.
Tak właśnie zaczęła się moja przygoda z podróżami w czasie.
~~~
No więc to jest prolog do opowiadania „unbreakable love story". Mam nadzieję że nie jest tragicznie. xD No ale potem będzie tylko gorzej... Myślę że pomysł jest dość oryginalny i że moje umiejętności was zadowolą :) Pierwszy rozdział pojawi się już w następnym tygodniu bo został napisany przed czasem ale i tak będę wam dozować opowiadanie jak kolwiek by to nie brzmiało.

Witaj. :)
OdpowiedzUsuńPomysł jest dobry. Bardzo dobry. Przyczepię się tylko tego "spoko" xD wydaje mi się, że pięćdziesięciolatek nie użyłby takiego słowa. Prędzej- dobrze, super itp. :D
Czekam na rozwój akcji i zapraszam do siebie- www.whoisit1.blogspot.com :)
Dziękuję. XD Co do tego spoko to chodziło mi bardziej o słowo "cool" ale zbytnio nie wiedziałam jak to napisać. Napewno odwiedzę twojego bloga :*
UsuńDzięki :* również czekam na komentarze :D O nowych notkach informuj mnie w zakładce SPAM
UsuńCześć. Przybywam tu, bo nasza Królowa Nocy podesłała mi link i zaciekawiło mnie, więc przeczytałam. Z tym 'spoko' się zgadzam, nie sądzę, żeby Michael tak mówił. Poza tym, arcyoryginalny pomysł, trochę zagmatwane, ale ostatecznie się odnalazłam. Napisane fajnie i akcja zapowiada się bardzo ciekawie, ale gdybym miała mieć dla Ciebie radę, raczej główną bohaterkę uczyniłabym postacią fikcyjną, która na pewno będzie uosobieniem Twojej osoby, lecz moim zdaniem po prostu jest to wtedy czytelniejsze. To tylko taka moja drobna sugestia. Wszystko fajnie, czekam na kolejne części :)
OdpowiedzUsuńPrzy okazji zapraszam na mojego bloga: http://michaeljackson-opowiadania.blogspot.com
Aktualnie piszę już drugą część historii Michaela i Rosy, kontynuację 'Whatever Happens', czyli 'Don't Let Go Of My Hand' oraz 'You've Got A Friend In Me' czyli fikcyjną historię o przyjaźni niejakiego Benjamina i Michaelem. Pozwolisz, że napiszę parę słów, żeby nieco wprowadzić Cię w moje powieści.
"Whatever Happens"
Dwudziestodwuletnia Rosa jest samotną matką, której los nie dał wyboru. Po stracie bliskich jej jedynym promyczkiem nadziei jest pięcioletnia córeczka. Po wielu cierpieniach, jakich w życiu doświadczyła, na jej drodze staje bohater jej najskrytszych marzeń i największych pragnień. Czy fikcja może stać się rzeczywistością? Czy można pokonać przepaść między dwoma tak odległymi i różnymi światami? Wszystko jest możliwe, jeśli nie wypuszczą swoich dłoni...
"Don't Let Go Of My Hand"
Ciężko ranna w wypadku Rosa trafia do szpitala. Po kilkuminutowej reanimacji udaje się ustabilizować jej stan, lecz to nie koniec problemów. Dziewczyna zapada w śpiączkę, konieczna jest operacja ratująca jej życie. Czy w ogóle przeżyje?
Zrozpaczony Michael staje przed trudnym zadaniem - musi pogodzić się z życiem w ciągłej niepewności i zaopiekować się jej córką.
Czy wierzysz w to, że miłość jest w stanie znieść tak ogromną dozę cierpienia i bólu?
Czy uczucie Michaela przetrwa mimo wszystkich ciężkich chwil?
Przekonajcie się sami.
"You've got a friend in me..."
Czy wierzysz w to, że tracąc, można także zyskać?
Benjamin Carter jest szczęśliwym szesnastolatkiem, wychowującym się w kochającej rodzinie. Jednego dnia jego dotychczasowe życie zostaje zburzone niczym domek z kart - ojciec ginie w katastrofie lotniczej, zrozpaczona matka popełnia samobójstwo. Na drodze załamanego chłopaka pojawia się jedyna osoba gotowa mu pomóc, jego autorytet i największa inspiracja.
Po wielu latach postanawia opowiedzieć historię prawdziwej przyjaźni, napisanej przez przekorny los. Przyjaźni silniejszej niż śmierć. Przyjaźni, której nic nie zdołało zabić.
Fikcyjna opowieść z realnym przesłaniem.
Czy chcesz poczuć to na własnej skórze?
***
Informuj mnie o nowych notatkach w zakładce "Strefa dla blogerów". Pozdrawiam serdecznie i życzę weny!
Alex :)
Bardziej chodziło mi o słowo "cool" ale nie wiedziałam jak to napisać. Moja postać z biegiem czasu się zmieni i będzie kompletnie inną osobą :) . Dziękuję za porady i już kiedyś czytałam twoje opowiadanie lecz nie miałam dostępu do konta na bloggerze. :D
UsuńOkay, rozumiem.
UsuńMiło mi i czekam na komentarze ;)