sobota, 10 października 2015

Rozdział 2



Gdy się obudziłam popatrzyłam na drugą stronę łóżka. Co było dziwne nie było tam Mika. Zauważyłam go zaś w drugim kącie wielkiego pokoju. Wcześniej na to nie zwróciłam uwagi ale w miejscu gdzie stał, znajdowało się  długie, drewniane biurko na którym porozrzucane były różne kartki. Oprócz tego był tam jeszcze komputer starej generacji i telefon. Michael właśnie z kimś rozmawiał. Wstałam. Założyłam tylko jego koszulę która sięgała mi do połowy ud. Chyba nie zauważył że się obudziłam bo dalej kontynuował rozmowę przez aparat.
-Liz, ile razy mam ci mówić że wiem co robię? … Tak … Myślę że to ta jedyna … Jest utalentowana, mądra, dojrzała, ma poczucie humoru i świetnie się z nią dogaduję … No dobrze … to w następnym tygodniu … Tak … Do usłyszenia.- Odłożył słuchawkę. 'Och … on naprawdę tak o mnie myśli? To słodkie!' Gdy zobaczył mnie trochę się spłoszył.- Ile słyszałaś z tej rozmowy?
-I tobie też dzień dobry.– Powiedziałam wesoło ale z nutą ironii.– A tak na poważnie to nie wiedziałam że mam aż tyle dobrych cech.- Mrugnęłam do niego .
-Tak ... Jesteś głodna? –Nie jadłam nic od wczoraj … czyli praktycznie nic w życiu nie jadłam bo 2013 rok będzie za 23 lata. Nie zdążyłam nic powiedzieć bo zaburczało mi w brzuchu.
- Czyli tak … już mówię Loren żeby zrobiła nam śniadanie.
'Ta rozmowa i tak cię  nie wyminie' miałam zamiar mu to powiedzieć ale już nie było go w pomieszczeniu. Wyszłam pewnym krokiem i skierowałam się do kuchni. Przy kuchence gazowej stała wspomniana wcześniej gosposia. Miała wysoko upięte ciemne włosy przewiązane bandaną. Była śliczna jak porcelanowa lalka tylko że z oliwkową karnacją. Smażyła właśnie naleśniki.
-Dzień dobry- Ciasto które właśnie obracała zasyczało głośno.-Może pomóc?
-Nie trzeba .-Otrzepała ręce w fartuszek- Tak w ogóle to Loren jestem.
-Miło mi …Alexandra- podałyśmy sobie ręce. –Wiesz może gdzie podział się Mike?
-Myślałam że jest z tobą .-Spojrzała na mnie z lękiem. 'Kłamczuch!'. Nowa znajoma podała mi posiłek i usiadła obok. Gdy już zjadłam zabrała talerz i go umyła. Spojrzała w stronę holu.
-Idzie !
-O już po wszystkim? Mogę liczyć na porcję?- Byłam wściekła. No ale nie mogę się z nim kłócić bo wyląduję pod mostem. Gosposia też nie była zadowolona lecz dała mu jeść. Wyszłam z pomieszczenia a za mną ona.
-Mogłabyś się urwać na chwilę? Chciałabym kupić kilka gazet a te hieny nie dadzą za wygraną.- Przytaknęła głową.
-Rozumiem że chodzi ci o te w których jest artykuł o tobie i Michaelu?- Jakby czytała  mi w myślach. Uśmiechnęłam się z satysfakcją. Pobiegłam szybko do sypialni. W kilka sekund byłam z powrotem przy Loren podając jej fundusze na zakup magazynów. Wpadłam gwałtownie do kuchni.
-Możesz mi wytłumaczyć gdzie byłeś przez 20 minut zanim przyszedłeś tu? –Lekko podniosłam głos. Niech sobie nie myśli że bezkarnie będzie mógł mnie oszukiwać .
-Uspokój się kochanie. Zadzwonił mój menadżer i musiałem odebrać. –Mówił to tak spokojnie że nerwy zaczęły ustawać. Czekaj, czekaj przecież telefon jest u nas w sypialni! No ale już nie będę taka bo przecież może mieć więcej niż jeden telefon. Przytulił mnie.– Ale mam dla ciebie dobrą informację . Mam wolne przez następne 3 miesiące bo potrzebujemy dograć kilka utworów a przerwa nam nie zaszkodzi. A potem już tylko przez rok mamy jakieś spotkania dotyczące obróbki dźwięku
-Ty doskonale wiesz, że to nie zmienia faktu iż chce żebyś następnym razem pofatygował swój zgrabny tyłek i mi o tym powiedział? –Już nie byłam wściekła, byłam zadowolona, zadowolona z tego że będę miała go na wyłączność dla siebie. To zaskakujące jak on na mnie działa. W jakiś dziwny sposób nie mogłam się długo na niego gniewać.
-Dobrze,  następnym razem cię powiadomię. –Uśmiechnął się i pocałował w czoło. Staliśmy tak jeszcze chwilę lecz do mieszkania wbiegł Scott.
-Panie Jackson czy mógłbym wziąć wolne na jakiś tydzień? Moja matka zachorowała na zapalenie płuc. Rob powiedział że zastąpi mnie a ja mu to odrobię.- Musiał mieć mocną więź z matką. 'Tak dobrą jak ja z moją.' Ukuło mnie w serce. Zapomniałam że straciłam rodzinę. 'Raz się żyje zapomniałaś?'
-No jasne że tak. Pozdrów ją ode mnie.-Mężczyzna podziękował pracodawcy i już go później nie było.- Musimy porozmawiać…-Nastąpiła chwila ciszy.
-Tak wiem .To co wczoraj się wydarzyło było jednorazowe i było błędem. O to chodzi? –On zakrył twarz z niedowierzaniem. Powiedziałam coś nie tak?
-Nie … ja bardziej chciałem się zapytać czy nie zostałabyś … moją dziewczyną …-Przez jego słowa oczy mi się zeszkliły. Kurde… ze mną jest chyba coś nie tak. Wzruszam się tak banalnymi słowami. Przecież on i tak mnie w końcu zostawi… Rzuciłam mu się na szyję. To miało znaczyć tak . Tą cudowną chwilę przerwała gosposia która wróciła z moimi gazetami.
-Musimy cię na sekundę przeprosić ale mamy coś do załatwienia- Powiedziała tak poważnie że o mało nie wybuchłam śmiechem. Pocałowałam go w policzek i przeszłam z moją nową przyjaciółką do salonu. Siadłam na dużej czarnej sofie a ona wysypała stertę gazet na miejscu obok.-Chciałam wziąć tylko te w których jesteście ale nie było takiej bez was …to od kiedy jesteście parą?
-Oficjalnie od dwóch minut.-zaczęłyśmy chichotać przeglądając gazety. Zajęło  nam to z godzinę gdy zainteresował się nami Mike.
-Jakie miano dostałaś w show biznesie?- Widać było że sytuacja że w ciągnął mnie do  świata bezlitosnych mediów go trapi.Kucnął przede mną.
-Tajemnicza nieznajoma,  dobra aktorka,  pazerna na kasę, chcąca się wybić i najlepsze „Jacko spotyka się z prostytutką?”- Wyliczałam. Miałam niezły ubaw czytając to wszystko. Zwinęłam się w kłębek i zaczęłam się śmiać. Najlepsza w tym wszystkim była mina Michaela. Było to coś pomiędzy zdziwieniem a ulgą że przyjęłam to w taki a nie inny sposób. Cała ta sytuacja jeszcze bardziej mnie rozbawiła. –Dawno nie widziałam tylu bzdur!
-Taki urok mediów .-Teraz się uśmiechnął.- Dobrze  że masz wysoką samoocenę i dobry humor bo byłoby kiepsko.
-No ale co? Mam płakać? Nawet mnie nie znają, nie wiedzą jak się nazywam. Są po prostu żałośni.- Dobrze czułam się z tym że wzbudziłam sensację i że każda osoba za wszelką cenę chce odkryć moją tożsamość. Ich niedoczekanie. Loren przeprosiła nas ponieważ musiała przygotować obiad i wyszła z pokoju.- Mike czy możemy jutro ogarnąć mi pracę? Na przykład nagrałabym jedną piosenkę na próbę czy coś?
-Byłbym zachwycony. Ale może się już ubierz bo jest czternasta, a ty łazisz w samej koszuli i to na dodatek mojej.-Popatrzyłam na moje ubranie. No tak. Chyba powoli dostaję alzheimera. Poszłam do garderoby i założyłam dresową bluzę i spodnie dresowe. Gdy wracałam do salonu poczułam przeszywający ból po lewej stronie mojego ciała. Zbierał on się głównie w mojej miednicy i żebrach. Nie miałam siły na tak wielki wysiłek. Padłam bardzo szybko na ziemię. Resztę zdarzeń pamiętałam jak przez mgłę. Michael krzyczący do gosposi. Po kilku minutach jacyś mężczyźni podnoszący mnie z podłogi i wynoszący mnie z apartamentu. Dalej pustka. Ciemna dziura. Nie wiem po jakim czasie się obudziłam ale gdy to zrobiłam nie widziałam już figur które tak uwielbiał mój chłopak ani obrazów znanych artystów tylko biały sufit. Po woli przekręciłam głowę na prawą stronę bo poczułam ucisk w prawej dłoni. Zauważyłam tam Mika który kurczowo trzymał moją rękę i … płakał. Zrobiło mi się go żal, bo przecież to ja mu sprawiłam przykrość.
-Michael, przepraszam.- Ledwo wypowiedziałam te dwa słowa bo byłam naprawdę słaba.-Ja przepraszam.
-O mój boże. Nie masz za co przepraszać ważne że jesteś cała i zdrowa. No może nie w pełni zdrowa ale … jest lepiej.- Westchnął odgarniając mi włosy z czoła i rozluźniając dłoń zaciśniętą na mojej. Rozglądając się zauważyłam że jestem podpięta do kroplówki.- Tak bardzo się martwiłem.
-Przepraszam.-Dopiero teraz zdałam sobie sprawę iż majaczę w kółko jedno słowo. Nie chciałam żeby czół się przygnębiony przecież to nie jego wina.- Który dzisiaj?
-29 sierpnia .- uśmiechnął się lekko.
-Wszystkiego najlepszego. Czyli spędziłam to pół miesiąca? Świetnie … ile jeszcze będę musiała tu siedzieć?- Powiedziałam beznamiętnie.
 -Wiesz … lekarz powiedział że to zależy od twojego stanu po wybudzeniu. Około dwa tygodnie a teraz muszę iść go powiadomić o tym że „wróciłaś do żywych”- zamachał charakterystycznie palcami w powietrzu i pocałował mnie w policzek. Zaraz potem wyszedł z sali.
~~~


Nowa forma opowiadania! Co o niej myślicie? Dodawać zdjęcia w trakcie opowiadania? Piszcie w komentarzach. ;) Co ja mam więcej powiedzieć ... musiałam wprowadzić trochę akcji bo jestem w gorącej wodzie kąpana i bez pościgów i wybuchów ani rusz. W następnych rozdziałach będę używała tekstów piosenek które będą od chwili pojawienia się w opowiadaniu piosenkami Alex (nie ważne że różnych piosenkarzy). xD A i na facebooku na grupie pojawił się trailer opowiadania a na blogu pojawi się w najbliższym czasie a teraz macie przedpremierowo "intro" (grafika full hd minecraft)  . Następna część za jakieś 3 tygodnie bo jestem dopiero w połowie :) I ogólnie Taylor Swift zagra Alex a myśli będą zaznaczane znakiem ' . Pozdrawiam Magical Girl, bo ma zarąbistego bloga wartego uwagi. 

3 komentarze:

  1. Hah tu reklama, tam reklama :D Dziękuję ♥
    Oczywiście post jak zwykle świetny ;) I... Czekam na więcej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jasne że reklama ... xD no przecież mówiłam że się odwdzięczę :") Nie masz za co dziękować, to ja dziękuję ❤

      Usuń
  2. Nowy rozdzialik, zapraszam! <3
    http://michaeljackson-opowiadania.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń